środa, 9 kwietnia 2014

to nieistotne

gdzie byłam kiedy mnie nie było? 
czas przelatuje mi przez palce, a ja? 
gdzie w tym wszystkim jestem ja? 

piszę choć nie mam nic do napisania. od dwóch miesięcy. a może od zawsze? 
oddycham, uczę się, pałam nienawiścią do wszystkich wokół z sobą włącznie, odliczam dni do ukończenia tej popieprzonej szkoły, piję kawę, rysuję wzory strukturalne kosmicznych związków chemicznych i do znudzenia powtarzam hormony roślin. niby wszystko jak zawsze, a mimo to ... źle gorzej najgorzej


wtorek, 28 stycznia 2014

przygotowałam zamach na samą siebie

oj carrie, carrie. 
przecież jesteś taka wolna. przecież robisz tylko to chcesz. przecież masz taką swobodę. 
to dlaczego twoim obiadem znowu była pseudoefedryna zapita kawą? 
przecież tak dawno tego nie robiłaś. przecież nie chcesz być znowu zniewolona przez jedzenie i nie-jedzenie. przecież lepiej się czujesz nie wymigując od towarzyskich spotkań bo wszyscy się na nich obżerają. przecież twoje włosy i paznokcie są wdzięczne za dostarczanie im składników odżywczych. przecież tryskasz humorem mając bmi w granicy normy. górnej granicy. nie prawda. będziesz w górnej granicy jak przytyjesz piętnaście kilo. ale nie dociera to do ciebie prawda? widzisz tylko fałdy tłuszczu na brzuchu i szparę między udami której tak właściwie nie ma. a przecież była. oj carrie, carrie. idź do kuchni i coś zjedz. może serce przestanie walić jak szalone. nie. oj carrie, carrie. to nie jest dobra droga, przecież sama o tym wiesz. widzę, że jesteś zmęczona, widzę że nie będziesz dłużej walczyć z samą sobą o siebie. wycofaj się póki czas. bo przegrasz. wszystko. chcesz tego?